<title_newspaper="Gazeta Robotnicza">
<title_article="Rozmowy anglo-amerykańskie nie przyczyniły się do usunienia rozbieżności między USA a Wielką Brytanią. Głosy prasy zachodniej o wynikach rokowań">
<author_1="">
<language="pl"> 
<style="press"> 
<year="1954">
<month="7">
<date="1954-07-03/04">
<period="d">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Omawiając wyniki rokowań angielsko-amerykańskich w Waszyngtonie, prasa angielska zmuszona była przyznać, że nie przyczyniły
się one do usunięcia rozbieżności między USA a Wielką Brytanią w wielu bardzo ważnych problemach polityki zagranicznej. Nawet najbardziej tendencyjni publicyści brytyjscy podkreślają mglistosć sformułowań wspólnej deklaracji Churchilla i Eisenhowera, określając ją jako „owoc nietrwałego kompromisu". Niektórzy publicyści stwierdzają otwarcie, że mimo optymizmu, jaki cechuie wspólną deklarację, rozbieżności angielsko-amerykańskie w zasadniczych sprawach polityki zagranicznej są nadal równie wielkie, jak przed spotkaniem Churchilla z Eisenhowerem.
Dziennik “Yorkshire Post" pisze, że mimo przyjaznej atmosfery rokowań „nie ulega wątpliwości, iż Eden I Dulles nadal poważnie różnią się w swych opiniach".
Podsumowując wyniki rokowań waszyngtońskich, „Pally Herald" stwierdza w artykule wstępnym, że wiele spraw nie zostało tam roztrzygniętych i że nie usunięto „znacznych rozbieżności poglądów, w sprawach polityki na Dalekim Wschodzie".
Dziennik podkreśla, że w Komunikacie o przebiegu obrad „nie wspomniano o najważniejszej przeszkodzie na drodze do osiągnięcia porozumienia z USA w sprawach Dalekiego Wschodu. Przeszkodą tą jest odmowa Stanów Zjednoczonych uznania Chin". Zdaniem dziennika, niedopuszczanie Chin do ONZ świadczy o „wrogim nadal stosunku do Chin". Dziennik dodaje, że szanse uregulowani problemu Dalekiego Wschodu zależeć będą od tego, czy USA zgodzą się uznać Chiny.
„Daily Mail" stwierdza, że mimo przyjacielskiego tonu opublikowanego komunikatu, dla nikogo nie jest tajemnicą, iż nadal istnieją wielkie rozbieżności między stanowiskiem USA a Wielkiej Brytanii w sprawach Dalekiego Wschodu.
Analizując rokowania, waszyngtoński korespondent „Times'a", pisze, że w Waszyngtonie zwrócono więcej uwagi na sprawy Europy zachodniej, niż na sprawy południowo-wschodniej Azji.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
   
</author_1> 
</title_article>
</title_newspaper>